Nasza Szkapa na wyścigach.
Służewiec, 21 maja 2004.
Relacja T.B.
Dzisiaj mieliśmy z L.B. piękny dzień. Po raz pierwszy w życiu byliśmy na wyścigach. W międzyczasie, dzięki gorącej linii z Dunją i Evi_Evi otrzymaliśmy orientacyjny program dzisiejszych gonitw i w końcu - po odwiedzeniu jeszcze paru miejsc, które chciał nam pokazać Piotr (nasz krewny) - jedziemy na Służewiec. Pierwsze wrażenie: ooo!!!... aale fajnie!!! No i pierwsze pamiątkowe zdjęcie, po czyn oglądamy naszą pierwszą w życiu gonitwę na żywo.

Nie obeszło się bez zagrania w konie. Po krótkim instruktażu przeprowadzonym przez panią kasjerkę wykładamy forsę. Na kogo stawiamy? Wiadomo - głównie na Kristel. Radośnie zawiadamimy o tym Evi_Evi (właścicielkę konia) i udajemy się na spotkanie. Okazuje się, że czeka na nas jeszcze Granacik z rodzinką i ich instruktorka. No i Evi_Evi też jest z rodziną i koleżanką. W takim to licznym i wesołym gronie oglądamy jeszcze jedną gonitwę, po czym następuje pełne emocji oczekiwanie na NASZ wyscig.


Wreszcie - stawka koni wychodzi na tor.

BOMBA W GÓRĘ !

Pooo...szły!
Szalony doping, programy połykane przez tych, którzy postawili większe kwoty i - już konie są na celowniku.

Kristel finiszuje trzecia. Na cóż - utopiliśmy trochę. Ale przecież jesteśmy sportowcami i cieszymy się ze znakomitego - co by nie powiedzieć - miejsca.
Wyścigi, wyścigi i po wyścigach. Dołącza do nas jeszcze Hugo z córą i karawana samochodów z fanclubem Kristel udaje się do jej domku, aby podziwiać jej niespożytą energię na wybiegu.

Na zakończenie zwiedzamy stajnie obgłaskując angliki i araby, no i w końcu - z żalem - rozstajemy się z przemiłym towarzystwem OWGTW, czyli Okołowarszawskiej Grupy Trzymajacej Wodze ;-)
Mamy nadzieję, że nie na długo.
W drodze powrotnej Piotr, który - wraz ze swoją rodziną - od trzech dni gości nas, jest naszym przewodnikiem, pomocną dłonią i przygląda się naszemu koniomaniactwu konstatuje, że stanowimy - my z WAMI - wyjątkowo pozytywnie zakręconą grupę.
FotoGaleria
|